Problem
Każdy zna ten scenariusz: egzamin za dwa dni, więc zaczynamy się uczyć godzinami. Często się udaje zdobyć świetny wynik i... po kilku tygodniach prawie nic z tego nie pamiętasz.
Dlaczego praktycznie wszyscy tak robią? Bo nauka na ostatnią chwilę rozwiązuje problem "zdania egzaminu" w sposób najbardziej efektywy. Jeżeli to nasz jedyny cel, to jak najmniejszym kosztem uzyskać jak najlepszy wynik, to nie ma w tym nic złego.
Ale jeżeli uczysz się czegoś, co przyda Ci się za rok, na kolejnym poziomie kursu albo w pracy, to problem znikającej wiedzy jest dużo bardziej uciążliwy.
Rozwiązanie
Rozłóż naukę w czasie. Zamiast uczyć się jednego tematu przez pięć godzin w jeden dzień, ucz się go po godzinie przez pięć różnych dni.
Łączny czas jest taki sam, a efekt zupełnie inny. Kiedy robisz przerwę, część informacji zaczyna Ci umykać. Przypomnienie jej sobie wymaga wtedy wysiłku, a właśnie ten wysiłek utrwala wiedzę. Kiedy uczysz się wszystkiego jednym ciągiem, wszystko jest jeszcze świeże w głowie, więc powtarzanie jest łatwe, ale niewiele daje.
Nie ma jednej idealnej przerwy dla wszystkich. Ogólna zasada brzmi: im dłużej chcesz pamiętać, tym dłuższe odstępy możesz robić. W praktyce wystarczy powtórka po dniu, potem po kilku dniach, potem po tygodniu lub dwóch.
Połącz to z poprzednim artykułem
Powtórki najlepiej działają razem ze sprawdzaniem się. Powtórka, w której po tygodniu czytasz notatki, jest dużo słabsza niż taka, w której najpierw próbujesz odtworzyć materiał z głowy.
Co zmienić
- Zaczynaj naukę wcześniej i dziel ją na krótsze sesje w różnych dniach, zamiast jednej długiej.
- Po nauczeniu się nowego tematu zaplanuj powtórki: następnego dnia, po kilku dniach i po tygodniu. Wpisz je do kalendarza.
- Na początku każdej sesji wróć na chwilę do tematu sprzed kilku dni, zanim przejdziesz do nowego.
- Przy dłuższych terminach (egzamin za miesiąc) zaplanuj kilka przejść przez materiał, a nie jedno.
- Pamiętaj o zasadzie z pierwszego artykułu: powtarzaj w ten sposób najpierw to, co najważniejsze.